Kolejny miesiąc, tydzień, dzień, godzina, minuta, sekunda..
Nie ma chwili, która pozwoliłaby mi pozbyć się tego dziwnego uczucia.. Żalu.. Wyrzutów sumienia.
W ostatnich dniach zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele mi jeszcze brakuje i jak jestem ograniczoną osobą.
Źle wykorzystuje mój czas, choć chodzę spać po 1 i tak nie wiem więcej niż o 22..
Choć próbuje się zmienić i tak ktoś ciągle wytyka mi te same błędy..
Mimo, że robię wielkie plany, mam wielkie nadzieje i wymagania nie robię nic. Tylko dziwię się później, czemu mój system nie działa. Czemu czuje się jak idiotka?
To poczucie beznadziejności kiedy czuje się gorsza od innych. Patrze w te uśmiechnięte twarze, zastanawiam się co mają w sobie, czego nie mam ja.. Gdzie mój błąd.
Najogólniej ujmując nie radzę sobie, Nie jest dobrze. Coś się we mnie zmieniło, czy raczej powróciło, a nie czułam tego przez dłuższy czas.
Myślałam, że mam to za sobą, że to już koniec.. Że on mi pomoże to zmienić. Pomyłka.
Wychodzi na to, że nie potrafię funkcjonować normalnie żyjąc chwilą.
Przyznaje się,, Jestem uzależniona.. Zapewne od słodyczy, ale każda forma jedzenia jaka tylko wpadnie mi w ręce znajduje zastosowanie. Wychodząc na przerwę myśle tyko o tym, co by tu kupić w szkolnym sklepiku/automacie i w jakich ilościach.Idąc ulicą po mieście zastanawiam się, kiedy będzie najbliższy sklep spożywczy. Szukam miejsca, gdzie bym mogła jeść bez ograniczeń ,bez wzroku innych, bez sumienia.. Ale to głupie widziałam to każdego dnia i widzę to teraz, a jednak nie daje mi spokoju i ciągle wraca.
Nie skupiam się na niczym innym i nie zależy mi, czy się spoźnię na lekcje, czy nie, Ważne, żeby to, czego mój chory umysł uważa, że w danej chwili potrzebuje się znalazło i to szybko.
Coś mi to przypomina i brzmi jak zwyczajny nałóg.. Straszny, nieokiełznany, nie mogę z nim skończyć. Obiecuję sobie każdego dnia, że coś zmienię, że teraz będzie inaczej, ale nie mam już tej kontroli nad moim życiem. A kto lub raczej co ją ma? Instynkty? Głód?
To nie może się tak skończyć, bo nie w taki sposób chce przeżyć moje życie.
A jedna nie potrafię z tym walczyć, Nic innego się nie liczy. Wszystko odkładam na później łudząc się, że w przyszłości znajdę na to czas.
Jakiej przyszłości? Nie chce takiej przyszłości!
Muszę odzyskać kontrolę.. Robić to co uwielbiam.. Chudnąć i być szczęśliwą. Gdzie ja jestem w tym wszystkim.. Co powinnam zrobić..
Odpowiedź jest tylko jedna: DZIAŁAĆ!
Zmiany, zmiany, zmiany.. Wszędzie zmiany. Jak mam wyrażać swoją opinie, nie mając własnego zdania? Jak kierować sobą, nie mając wystarczająco dużo uporu? Jak iść do przodu oglądając się ciągle wstecz?
Imię moje Strach

Nazwisko Smutek ..
Nie jest tak, że dookoła wszystko jest kolorowo..Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Może błahej lecz ważnej. Nie wiem na kogo nie powinnam już spojrzeć, a kogo mam błagać o wybaczenie. Bezradność splątała mi ręce.