środa, 11 marca 2015

Keep going!

Postanowiłam w końcu iść do przodu. W życiu każdego, kto znalazł się w podobnej sytuacji przychodzi taki moment. Zaczynamy rozglądać się dookoła i patrzeć na innych. Nagle okazuje się, że to tylko my się zatrzymaliśmy, że świat poszedł do przodu.
Ta dziewczyna zaczyna dietę, tamta jest już na dobrej drodze, kolejne są już chude i piękne. Osiągnęły mój cel,, Moje marzenie, bo zabrakło mi odwagi, żeby po nie sięgnąć. Zależało tylko ode mnie, a ja przegrałam z własnymi słabościami.

Przemyślałam sobie kilka spraw i opracowałam ogólny plan działania.
Teraz mam do tego trochę inne podejście. Ludzie mają tendencję do przyzwyczajania się  różnych rzeczy. Ja wcześniej zaakceptowałam mój dotychczasowy tryb życia uznając go za optymalny.. Chociaż ciągle byłam zmęczona, kondycja odeszła bez słowa pożegnania, a słodycze stały się jedynym pocieszeniem. To było dla mnie wygodne.. Łatwe..A przecież to zwykłe przyzwyczajenia, które można zmienić, co wymaga trochę cierpliwości i trochę czasu. TYLKO trzeba zacząć.
Moje zadanie polega na zmianie nawyków i przełamaniu tych żałosnych granic, które sama sobie postawiłam.

Patrząc na innych myślę sobie, że jestem żałosna. Nie mogę się ogarnąć i schudnąć 5kg, a następnie to utrzymać podczas, gdy kolega o ksywce Gruby na moich oczach schudł 20kg i ciągle ćwiczy.
Przecież wszystko jest możliwe.. Wiem jak to zrobić.. Więc co mnie powstrzymuje?

Bilans z dzisiejszego dnia jest mówiąc delikatnie żałosny.. Plusem jest wypad na basen i kilka ćwiczeń na brzuch serdecznie polecam :D
Dzień mogę uznać za zmarnowany,, Jedyne co zrobiłam to piękna lista pomysłów na niskokaloryczne posiłki, przekąski poniżej 100kcal i wszystkich tych rzecz, których muszę unikać(czytaj 70% mojej dotychczasowej diety).Na początku będzie ciężko.. Zawsze jest, ale 2-3 tygodnie i człowiek się przyzwyczaja. Warto ..To jest coś o co warto walczyć. Może wreszcie pomoże mi to ukształtować mój charakter, obudzi determinacje.

czwartek, 5 marca 2015

Ten moment, kiedy nie wiesz co dalej..

Kolejny miesiąc, tydzień, dzień, godzina, minuta, sekunda..
Nie ma chwili, która pozwoliłaby mi pozbyć się tego dziwnego uczucia.. Żalu.. Wyrzutów sumienia.
W ostatnich dniach zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele mi jeszcze brakuje i jak jestem ograniczoną osobą.
 Źle wykorzystuje mój czas, choć chodzę spać po 1 i tak nie wiem więcej niż o 22..
Choć próbuje się zmienić i tak ktoś ciągle wytyka mi te same błędy..
Mimo, że robię wielkie plany, mam wielkie nadzieje i wymagania nie robię nic. Tylko dziwię się później, czemu mój system nie działa. Czemu czuje się jak idiotka?
To poczucie beznadziejności kiedy czuje się gorsza od innych. Patrze w te uśmiechnięte twarze, zastanawiam się co mają w sobie, czego nie mam ja.. Gdzie mój błąd.

Najogólniej ujmując nie radzę sobie, Nie jest dobrze. Coś się we mnie zmieniło, czy raczej powróciło, a nie czułam tego przez dłuższy czas.
Myślałam, że mam to za sobą, że to już koniec.. Że on mi pomoże to zmienić. Pomyłka.
Wychodzi na to, że nie potrafię funkcjonować normalnie żyjąc chwilą.
Przyznaje się,, Jestem uzależniona.. Zapewne od słodyczy, ale każda forma jedzenia jaka tylko wpadnie mi w ręce znajduje zastosowanie. Wychodząc na przerwę myśle tyko o tym, co by tu kupić w szkolnym sklepiku/automacie i w jakich ilościach.Idąc ulicą po mieście zastanawiam się, kiedy będzie najbliższy sklep spożywczy. Szukam miejsca,  gdzie bym mogła jeść bez ograniczeń ,bez wzroku innych, bez sumienia.. Ale to głupie widziałam to każdego dnia i widzę to teraz, a jednak nie daje mi spokoju i ciągle wraca.
 Nie skupiam się na niczym innym i nie zależy mi, czy się spoźnię na lekcje, czy nie, Ważne, żeby to, czego mój chory umysł uważa, że w danej chwili potrzebuje się znalazło i to szybko.
Coś mi to przypomina i brzmi jak zwyczajny nałóg.. Straszny, nieokiełznany,  nie mogę z nim skończyć. Obiecuję sobie każdego dnia, że coś zmienię, że teraz będzie inaczej, ale nie mam już tej kontroli nad moim życiem. A kto lub raczej co ją ma? Instynkty? Głód?
To nie może się tak skończyć, bo nie w taki sposób chce przeżyć moje życie.
A jedna nie potrafię z tym walczyć, Nic innego się nie liczy. Wszystko odkładam na później łudząc się, że w przyszłości znajdę na to czas.
Jakiej przyszłości? Nie chce takiej przyszłości!
Muszę odzyskać kontrolę.. Robić to co uwielbiam.. Chudnąć i być szczęśliwą. Gdzie ja jestem w tym wszystkim.. Co powinnam zrobić..

Odpowiedź jest tylko jedna: DZIAŁAĆ!
Zmiany, zmiany, zmiany.. Wszędzie zmiany. Jak mam wyrażać swoją opinie, nie mając własnego zdania? Jak kierować sobą, nie mając wystarczająco dużo uporu? Jak iść do przodu  oglądając się ciągle wstecz?
Imię moje Strach
Znalezione obrazy dla zapytania i hate myselfNazwisko Smutek ..
Nie jest tak, że dookoła wszystko jest kolorowo..Znalazłam się w sytuacji bez wyjścia. Może błahej lecz ważnej. Nie wiem na kogo nie powinnam już spojrzeć, a kogo mam błagać o wybaczenie. Bezradność splątała mi ręce.

Znalezione obrazy dla zapytania im so tired