środa, 22 października 2014

Szary to prawie czarny

Kolejne dni mijają.. Wszędzie jest tak szaro i smutno, bez wyrazu, bez emocji.. Wszędzie? A może tylko u mnie?
Niektórzy to nazywają jesienną depresją inni gorszym dniem. Za dużo coś tych dni.
Chyba jestem przemęczona, nie potrafię się skupić na lekcjach. Kiedy się kładę spać nie mogę zasnąć..
 Czuje, że to wszystko co mnie dręczy bierze nade mną władze i już nie chce z tym walczyć.. Albo znudziło mi się po prostu.. Wole tak iść i trwać. Za dużo nauki.. Tez tak macie? 
Czy że mną jest coś nie tak..
2☆ (21.10)
śniadanie: kromka chleba razowego z serkiem
2śniadanie: pół jabłka, pół kanapki?
obiad: kilka łyżek pomidoròwki
Kolacja: pół jabłka. 

Dziś czeka mnie mało snu i matma, w końcu zaczynam rozumieć :) 
3☆ 
Ś: kromka z dżemem
2ś: jabłko 
Obiad: mała kanapka, trochę marchewki (nie wracam do bursy,  koło z chemii do 19)
K:  kawa :) 
Musze poprawić bilanse.. 
Jeżeli ktoś mnie odwiedza proszę zostawiajcie adresy swoich blogów :) 3majcie się chudo!  :* 


2 komentarze:

  1. Pamiętam Twojego nicka. Kiedyś coś tam pisałaś u mnie :-)
    Masz skromne te bilanse i trochę mało urozmaicone :-) Może zamiast kanapki na śniadanie, warto zjeść chociażby owsiankę (np. na wodzie z cynamonem)? O wiele więcej błonnika, niż taki kanapos.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za radę ;) zdaje sobie z tego sprawę.. niestety w tygodniu mieszkam w bursie i nie mam wpływu na to co serwują. Zwykle jest to jakaś szynka i podróba dżemu -.- serki mnie trochę ratują, ale z powodu ograniczonego dostępu do lodówki z tym też jest słabo.. pomyślę nad alternatywą jeszcze :) na szczęście jest weekend w domu i chyba pójdę za Twoja radą ^^

    OdpowiedzUsuń